Saturday, 1 August 2015

Jesteś głupia jeśli myślisz, że nie masz czasu na dziecko!


Kiedyś ktoś powiedział, że nie ma czasu na dziecko, wtedy nie widziałam o czym mówi, sama nie miałam swojego, ale wydawało mi się to trochę niemożlwe.. Dzisiaj wiem, że to totalna głupota. Nie czuję, żebym coś jako młoda matka traciła..., a to, że ciężko jest mi usiąść z Mężem na kanapie by obejrzeć film to nic wielce straconego. Jakże nam miło jak w końcu znajdziemy na to czas, ha, doceniamy taką chwilę 3 razy bardziej. Jednak czym jest jeden poświęcony film, czy romantyczna kolacja w obliczu spędzenia popołudnia goniąc sie po parku z tym małym szczerbolem. Jeżdżąc tysięczny raz lokomotywą po zjeżdżalni, bruku czy trawie. Dziecko nauczyło mnie lepszej oraganizacji czasu, większej wytrwałości i dużo większej radości z życia. Może mnie obkichać sto gołębi w drodze do domu, jeśli w drzwiach zobacze Frania totalnie o wszystkich stresach zapominam, a na twarzy pojawia się promnienny uśmiech. Doba wydaje mi się teraz taka długa, tyle się w niej mieści, kiedyś połowy z tego bym nie zrobiła. Dzisiaj pracuję w firmie 8 godzin wracam do domu, spędzam czas z dzieckiem bawimy się, karmimy kąpiemy tulimy, pierzemy, kładziemy spać. Wtedy spędzam czas z Mężem i romyślam nad blogiem bądź publikuję posty. Rano kiedy Franek śpi, ja budzę się przed nim o 6.00 i codziennie rano poświecam kolejne 1,5 h blogowi projektom etc.  Jaki z tego wniosek, dziecko nic mi nie zabrało, w ogóle mnie nie ograniczyło... Nie zablokowało nożliwości rozwoju, tworzenia awansowania. Mam tyle sił, niespożytkowanej enenrgii i zapału. Franek sprawił, że nigdy nie jest mi za ciężko i nigdy nie narzekam.. Jestem po porstu lepiej zorgazniowana i tyle!!!
Pamiętam moją cudną podróż poślubną do Tajlnadii. Gdyby nie Franek wyłabym, że muszę wracać z tego raju na ziemi. Pogodzić bym się nie mogła z pogodą jaka panuje tutaj latem i kolejny tydzień miałabym "mikro deprechę". Wyobraźcie sobie, że wsiedliśmy do samolotu na Koh Samui było 33 stopnie i zamiast się zmartwiać byliśmy podeksytowani, że wracamy do domu, do niego. Powrót do chatki to powrót do Twojego super miesjca na Ziemi.. bo tam zawsze ktoś na Ciebie czeka. Mam znajomych, którzy pracują codziennie do 21, 22 nie mają dzieci, może mają ode mnie o rok młodsze auto, może o jedną torebkę więcej, ale czy są szcześliwsi, nie sądzę? Ja lubię takie moje życie, taki intwensywny kreatywny dzień. Nie mówię, że mi tak lekko, ale nigdy nie dopada mnie myśl, że chciałbym by było inaczej, wystraczy, że pójdę do małego łożeczka i już odzyskuję siły.. to matka natura takie nas stowrzyła - CZYLI WIELE ETATÓW - projekt Matka. Jednak warto wspomnieć, że pomoc Męża znacznie ułatwia mi taką organizację! 






Zdjęcia: Aleksandra Graff
Króliczek: Lilikaka
Kocyk i poduszka miętowa: Kalamati Eu i Kalamati tutaj 
Czapka: Elodie Details
Kurteczka: Mayoral
Wózek: Bugaboo Bee 3 receznja tutaj

Tuesday, 28 July 2015

Jedna chwila odmieniła całe moje życie. Największa lekcja pokory i wielkie zmiany dla niego... Wpis dla każdej kobiety.


Wiedziałam, że nadejdzie ten dzień, dzień w którym napiszę ten post. Wiedziałam! Każda z nas mogłaby go napisać.. Bo jesteśmy Mamami. Nasze życie się zmieniło, nie w dniu ślubu, a właśnie w dniu narodzin naszego dziecka. Wtedy wszystko się wywróciło do góry nogami, nagle czas jakby zaczął inaczej płynąć. Wszystko biegło swoim, niby naturalnym torem, a ja czułam jakbym była w Narni, innym magicznym świecie. Nie interesowały mnie, telefony, zakupy i inne przyziemne sprawy. Zaczęłam żyć innym życiem i wszystko co dotychczas było ważne straciło swój dawny urok i smak. Dotychczasowa fascynacja torebkami, pękła jak mydlana bańka, bez uczucia jakiegokolwiek żalu.
Pamiętam jak w trakcie cesarskiego cięcia nagle usłyszałam delikatny płacz mojego Synka, łzy ciekły mi strumieniami. Po operacji pokazali mi Go na 2 sekundy i zabrali.., nie dostałam swojego dziecka jak inne matki. Mnie zaś, wywieźli na salę pooperacyjną. Tam leżały 4 Panie, po kilku godzinach było ich już 10! Wszystkie dostały dzieci, tylko ja leżałam sama, zupełnie sama.. Mąż nie mógł przyjść aby mnie pocieszyć i ta niepewność co do tego czy Franek jest zdrowy. Na szczęście sympatyczna Pani położna przyniosła mi telefon komórkowy, a za drzwiami wielkiej sali usłyszałam znajome drapanie, to był on mój mąż. Wykrzyczał: "odbierz film, zobacz sama", 2 godziny po porodzie oglądałam wielokrotnie minutowy film z małym płaczącym, przerażonym Franiem w inkubatorze. Ta świadomość, ten strach, gdzie jest, co z nim robią i totalny bezwład kończyn po znieczuleniu zewnątrzoponowym. Brak możliwości przetransportowania się i poszukiwań dziecka w czeluściach szpitala zmotywowały mnie najbardziej na świecie. Rano kobiety z wielkiej sali, prosiły o kolejną dawkę leków przeciwbólowych, a ja podjęłam próbę opuszczenia lóżkam delikatnie zsunęłam się z łóżka na podłogę, a właściwie zleciałam na podłogę.. Zwinęłam się w kulkę i jakoś wstałam z pomocą uroczej Pani pielęgniarki, która kazała mi się natychmiast kłaść i wziąć dawkę uśmierzającą ból. Tak pamiętam, ból był cholerny, nie do zniesienia, paskudny, masakryczny, czułam się jakbym spadła żywcem na metalowy płot. Ale chciałam do niego, chciałam nakarmić go, po prostu przytulić, podziękowałam... Chęć zobaczenia dziecka była tak silna, że postanowiłam go odszukać. Wiedziałam, ze leży sam, bez matki ,której głos znał. Sama moja obecność mogłaby kojąco na niego wpłynąć. Poczynienie kroku było prawie nie do zniesienia, miałam ochotę wyć na przemian z wybuchem rozpaczliwego płaczu małej dziewczynki. Franka neonatologia znajdowała się dla mnie niewyobrażalnie daleko.. , do przemierzenia miałam kilka korytarzy i 45 schodów. Dotarłam tam bladym świtem...
 Stałam godzinami, obolała nam inkubatorem, a w nim leżał Franek. Malutki wcześniak, moje dziecko, mój skarb, który urodził się w 35 tygodniu. Nic się nie liczyło, tylko on... Wychodzenie z pokoju, gdzie leżał było najgorszą karą. W ogóle nie spałam w szpitalu, wciąż wracałam do błękitnego pokoju wcześniaków. 
Wypis ze szpitala i powrót do domu z mężem bez Niego był najgorszym przeżyciem. Mogliśmy go zabrać do siebie dopiero po 12 dniach. W mieszkaniu masa balonów, misiów napisów "welcome baby", a ja pod pachą z torbą szpitalną, pod drugą zaś trzymałam misia i prezenty, które wspólnie otrzymaliśmy. Pamiętam jak dziś, jak na stole w jadalni stał wielki pakunek z prezentem powitalnym od męża, o którym marzyłam wiele miesięcy. W ogóle na niego nie spojrzałam, po prostu poszłam do łazienki, usiadłam na podłodze i zaczęłam płakać. Cały świat mi się wtedy przewartościował..












Thursday, 23 July 2015

Projekt Skandynawski + wyniki konkursu


Dzisiaj napisała do mnie koleżanka z podstawówki prosząc o meblarską radę tym milej mi iż ceni mój zapał wnętrzarski, wrażliwość, dbałość o szczegóły i artystyczną duszę.. Urządza nowe mieszkanie z mężem prosiła o kilka podpowiedzi gdzie, co można kupić. Ja postanowiłam zamieścić dla niej jak i Was małą inspirację.. 

 Jestem co raz większym zwolennikiem czystej bieli i elementów drewnianych ten projekt to doskonały balans między zimną bielą a ciepłem jakie daje drewno. Proszę popatrzcie na ciekawe zabudowy, półki oraz "zlicowane" do sufitu szafy. W ten sposób wykorzystujemy cała powierzchnię. Szafy nie kurzą się mieszkanie wydaje się czystsze a szafy do sufitu oferują nam dużo więcej  miejsca niż te z Ikea 236 cm :)



Wednesday, 22 July 2015

Kulkowy raj.




Jestem specjalistką od wymyślania Frankowi zabaw. To prawdziwy wulkan energii i czasami nie wiem jak go opanować, kiedy rozładuje mu się ta magiczna bateryjka i wypadnie z plecków i na chwilę. Co pozwoli złapać mi oddech albo lepiej, nawet stworzyć posta. Zawsze jednak liczę, że moje mieszkanie przerobione w bawialnie lepiej wyposażoną niż niejedno przedszkole pozwoli mu się trochę wyhasać w takie deszczowe dni jak ten oraz sprawi mu masę radości. Dzisiaj wróciłam tak wymęczona z firmy, że ledwo ruszam nogami, a tu projekty, rysunki blog Wy... 
Dobrze, że Franek hasa teraz w swoim pokoju w basenie z piłeczkami <3, a jak zdążyłam otworzyć komputer, wstawić zdjęcia i napisać posta :) 


Friday, 17 July 2015

Pomysłowy mix, zapraszam do intrygującego wnętrza.


Odnalazłam mieszkanie, które zawiera fascunujący i intrygujący mix meblowy i stylowy to swoista podróż przez kilka minionych lat. Wszystko zestawione tak, że mamy ochotę tu zamieszkać od razu. Urzeka nas klimat tego miejsca. Świeże białe ściany, złamane kolorowymi dodatakami i przytulnymi ciepłymi emlementami naturelnego drewna.

Bardzo podoba mi się kącik wypoczynkowy w salonie, gdzie widzimy szarą duża kanapę- widać, że wygodną przyozdobioną masą rozmaitych poduch, przy sofie piękny drewniany stolik i prosty dywan w kolorze morskim. 
Uważam, iż super rozwiązaniem jest przestrzeń dziecięca, która nie jest charakterystycznie i dzisiaj "modnie" urządzona w białe mebelki, a właśnie ma taki świetny skandynawski styl i pokazuje jak cudownie wyglądają dębowe elementy w pokoku dziecięcym. Ja na pewno jak będę kiedyś robiła drugi pokój dziecięcy tym razem skłonię się ku drewnianym elementom.  
Rozgoście się w tym wnętrzu, w razie pytań o meble, dodatki elementy piszcię do mnie 
modelsoutfit@gmail.com 


Ta lodówka to marzenie każdej maniaczki mięty również i moje, jednak mój Mąż marzył o wielkiej lodówce "side by side", dlatego malutka kolorowo lodóweczka nie wchodziła w grę. Jednak moje drogie Panie nie pokazujcie swoim mężczyznom tych wielkich lodówko-czołgów z kostkarką, to może uda Wam się przemycić takie designerskie cudo :) 










Źródło: tutaj 

Lodówka koszt około 4800 zł tutaj 
Duże łóżko drewniane w cenie małego tutaj
W tym sklepie możecie dostać ciekawe i podobne lampy: tutaj

Thursday, 16 July 2015

Zmiany...


Mój syn rośnie w oczach, sama nie wiem kiedy, czy przez noc czy wtedy kiedy idę pozałatwiać swoje sprawy. Wracam do domu, a dziecko jakby doroślejsze i bogatsze o nowe umiejętności czy zachowania. Mam wrażenie, że opanowuje nowe techniki w mgnieniu oka. Tak mi szkoda każdej chwili spędzonej osobno, nawet takiej tyci krótkiej. Rok temu leżał malutki w godoli, dzisiaj już biega... kiedy to tak wszystko zleciało...
Franek zrobił się taki "duży", że pakuje sam rzeczy na wyjazd weekendowy. Szkoda, że do walizki trafiają tylko zabawki, a nie pieluszki ubranka etc.  




Friday, 10 July 2015

Wychowanie dziecka - wyzwanie. KONKURS



Posiadanie dziecka to dar, tyle cudownych chwil razem, mnóstwo uśmiechów. Muszę przyznać że to największe wyzwanie mojego życia wychowanie tego małego kawalera. Ukończenie Politechniki, zrobienie prawa jazdy czy jazda na snowbordzie czy prowadzenie bloga to żaden mi tam wyczyn przy tym nie był. To niewinne spojrzenie niech Was nie myli, Franio owszem kochany, nie mówię, że nie.  Jednak potrafi postawić już teraz na swoim, np. zmusić gości, żeby sprzątali pod łóżkiem w sypialni u rodziców razem z nim. Bierze za rączkę i zaprasza do zabawy,  spróbuj się z nim nie pobawić wtedy jest zły...
Ale to wszystko to normalka. Najgorsze jest to, że jest mieszkanka cech moich i Męża, ale jakich cech.... Po mnie wszędzie go pełno, bardzo towarzyski, uroczy uciekinier. Po Mężu ruchliwy niczego się nie boi, podkreślam niczego. Nie chce siedzieć w wózku, co znacznie utrudnia zrobienie zakupów na obiad czy wybrania nowych bucików dla Frania. Ostatnio na tyle chciał się wydostać z wózka, a potem uścisku mojej dłoni, że jego płacz przeszył cały salon bucikowy, wszystkie oczy po chwili skierowały się w moją stronę "... ja zła matka...", bo nie chcę puścić, a drugą ręką trzymam przecież wózek, kartę płatniczą i wprowadzam pin... a on, a on po prostu chce dać nogę goń mnie, Mama goń. Niestety postawiałam na swoim, bo nie było jak gonić szkraba byłam przecież sama, bo matki muszą wszystko ogarnąć. Zakupy do domu dla dzieci obiady porządki i najlepiej pracę. Franek krzyczał wszystkie oczy na mnie, wtedy uświadomiłam sobie na czym polega wychowanie dziecka. Jaki to trud w podejmowaniu czasem szybkich decyzcji. W tym by dziecko było szczęśliwe, czuło się bezpieczne, ale uczyło się zasad dobrego wychowania, respektowania "nie wolno" ach.
Z przyjemnością stawię czoła temu wyzwaniu, bo kocham Frania.



Wczoraj spędziliśmy czas w piaskownicy, kopiąc jeżdżąc koparką i budując babki z piasku. To były naprawdę miłe chwile, jak dobrze, że beztrosko mogę usiąść pupą w piasku i grzebać razem z Synkiem. 
Nie wiem jak u Was, ale Franio teraz wszędzie chce zabierać swój plecaczek wypchany zabawkami, bo przecież mama tez ma swoją torbę wypchaną po brzegi... Bez plecaczka ani rusz... 
Tak sobie pomyślałam, że komuś taki plecaczek też podarujemy może jakiś maluch będzie miał tyle radości co my posiadając go :) na samym dole konkurs

Thursday, 2 July 2015

Gabinet gościnny, a może dziecięcy? Czyli 3 w 1. Czyli jak nie wydawać 3 razy pieniędzy na wnętrze.






Pokój, który stworzyłam to tzw. kameleon. Pewnie pytacie się dlaczego? Spieszę Wam z udzieleniem odpowiedzi. Mój Mąż prosił mnie o stworzenie kącika, gdzie mógłby poczytać książkę, pouczyć się czegoś nowego tzw. kącik biurowy. No tak, ale oddać cały pokój Mężowi przecież nie mamy 10 sztuk?!? Potrzebne było miejsce dla gości by mogli położyć się gdzieś spać, ale i pokój ten w przyszłości będzie pokojem starszego dziecka, bo przecież (na pewno) drugie dziecko ! To moja wizja pokoju właśnie dla starszej pociechy. Oczywiście jak któreś w nim zamieszka odpowiednio  przydekoruję ową przestrzeń. Jednak nie chcę za bardzo inwestować ciągle w meble stąd pomysł na pokój transformers :) Teraz pokojem cieszą się wszyscy i moja Mama i mój Mąż i oczywiście ja bo mam takie mebelki jak chciałam, znowu wyżyłam trochę moją duszę artystyczną :) 


O niektórych przedmiotach rozpisywałam się kilka razy i wychwalałam po niebiosa. Jednak nie zaszkodzi powtórzyć tego jeszcze raz, bo niektórzy czytelnicy są przecież nowi. 
Krzesłeko przy biurko od firmy Stokke, pierwsze trafiło do nas kiedy zaczęłam się rozglądać za czymś dla Frania do karmienia :) okazało się ono niezastąpione w swojej kategorii, co więcej mój Mąż usiadł na nim i krzyknął: " ja też takie chcę, ale wygodne". Nie wiem czy wiecie, ale krzesło Stokke Tripp Trapp rośnie z dzieckiem do dorosłości. Także za pomocą drobnych modyfikacji może z niego korzystać 17 miesięczny Franio 5 latek czy dwudziestolatek :) 
Uwielbiam design i prostotę tego krzesła doskonale pasowało mi do skandynawskiego biurka i reszty pokoju. 

Teraz przejdę do łóżka nad którym tak długo wzdychałam i w końcu je mam. Nawet moja Mama takie chce, co lepsze odwiedzające nas dzieci mówią, że też jest piękne, czyli udało mi się kupić mebel ponadczasowy dla każdego. Doskonała wiadomość dla indywidualistów i architektów, możemy zamówić łóżko w dowolnym kolorze z palety RAL, co uczyni je wyjątkowym i niepowtarzalnym, bo przecież paleta RAL ma setki kolorów i odcieni :) łóżko dostępne w sklepie Kids Town

No i trzeci wyjątkowy produkt to biurko od firmy Minko. To był nie lada wyczyn znaleźć biurko którego nie zagraci naszego 11 metrowego pokoju, a przy okazji przypadnie do gustu mnie i mojemu Mężowi. Kiedy przez przypadek natknęłam na markę w Minko w internecie, kupiłam idealne biurko ale i stoliczki kawowe/nocne. Pokaże Wam je później. Jeszcze kilka słów o tym cudownym meblu ma prawdziwe drewniane nogi- wykonane z drewna bukowego i bardzo porządne mechanizmy szuflad. 
Dla ludzi z trójmiasta informacja można je zobaczyć w sklepie Lucky Ducky w Gdańsku w Garnizonie, sklep odkryłam przypadkowo podczas jazdy na rowerze :) 

O lampach wiele rozwodzić się nie będę są po prostu świetne z racji na design i super wzory. 
Abażury można łączyć z kolorowymi sznurkami (mocowania do sufitu). Co uczyni lampę jeszcze bardziej wyrazistą i oryginalną. Firma YoungDeco oferuje jeszcze zasłony i narzuty, które można dopasować do abażurów, fajnie nieprawdaż? 





















Łóżko: Kids Town i tutaj 
Lampy oraz kinkiety: YoungDeco i tutaj 
Krzesełko: Stokke 
Biurko: Minko 
Drewniana skrzynia: Wooden Story
Królik: JellyCat dostępne u Monzo 
Baletnica: Lilikaka i tutaj
Kocyk: Belle-Petite
Zdjęcia: Aleksandra Graff 
Ramka: Ikea
Kulki: CottonBallLights